Strona główna

Dlaczego „obok nurtu”?

Pewnie zastanawiacie się, dlaczego akurat temu miejscu w sieci nadaliśmy taką nazwę. Najprościej byłoby napisać, że to pewien rodzaj sprzeciwu wobec dyktatu aktualnego świata. Bo współczesny świat – w przeważającej części szalony, niemoralny, nieuczciwy i zakłamany - wytworzył nurt w polityce, przekazie medialnym i kulturze, który odpowiada wyłącznie jego potrzebom. Kult władzy, pieniądza, konsumpcji i sukcesu za wszelką cenę. Dla pozbawionych zasad karierowiczów, tych co już „ukradli swój pierwszy milion” oraz wszelkiej maści sprzedajnych wyrobników medialnych, lizusów, celebrytów itp. - to świat, który ma swój urok. Słyszeliście pewnie głosy, że obecny okres, to „najlepsze ćwierćwiecze w historii Polski”.

Niewątpliwie dla tych, którzy się załapali na życiowe „pendolino” to dobry czas. Dla innych niekoniecznie.

Jednak dla przeważającej części społeczeństwa to ciężki kawałek chleba i wykluczenie ze sprawiedliwego podziału wspólnych dóbr. Tak właśnie uważamy, wyznając słuszną zasadę, że każdy ma prawo do kulturalnego wyrażania swojej opinii w dowolnej sprawie. To, co dzieje się w głównym nurcie, nam w wielu aspektach się nie podoba. Dlatego uznaliśmy, że obok można tworzyć inny, bardziej normalny i ludzki świat. Oparty nie na ułomnej i nieczułej materii, ale na tym, co nam gra w sercach. Na tradycji, niezmiennych zasadach, rodzinie oraz grupie sprawdzonych przyjaciół, czyli ludziach żyjących najbliżej nas, którym zależy na tworzeniu wokół miłej, spokojnej atmosfery i budowaniu wspólnego dobra. Tego niestety w głównym nurcie nie znajdziecie.

No cóż – przyznajemy, że nasze zasady nie przystają do tego, co niesie główny nurt, dlatego postanowiliśmy usadowić się z boku. Zresztą, nie ma co ukrywać, że choć w głównym nurcie płynie się szybciej i wygodniej, to jednak łatwiej się utopić.

Zajawki

W dziale “Muzyka – nasze” publikujemy kolejny miks muzyczny przygotowany przez Ryszarda Mazura. Znajdziecie w nim około osiemnaście minut muzyki instrumentalnej na którą składają się głównie jego kompozycje. Zapraszamy do słuchania i życzymy miłych wrażeń z odkrywania “muzycznych puzzli”.


W dziale „Muzyka – nasze utwory” z okazji Świąt Bożego Narodzenia prezentujemy trzy nasze kolędy. Zapraszamy.


W dziale „Muzyka – nasze utwory” prezentujemy nowy album pt. Na ulicach Barcelony. Zapraszamy.


Poza oknem jesienna słota, a my nie możemy już doczekać się wiosny. Dla poprawy samopoczucia w naszej galerii przedstawiamy wiosenne zdjęcia z Dubrownika i okolic.


W dziale "Muzyka - Nasza twórczość" dwie nowe piosenki! Wykonane zostały w oparciu o najnowszy utwór Ryszarda Mazura. Pierwsze wykonanie autora muzyki, zaś druga to żart muzyczny odnoszący się do nadchodzących wyborów. Zapraszamy do słuchania.


W dziale „Galeria” przedstawiamy kolejną serię zdjęć. Tym razem uwieczniliśmy na nich barwnych mieszkańców świata wód oceanicznych... Przynajmniej taką mamy nadzieję. Zapraszamy.


W dziale „Literatura – nasza twórczość” polecamy napisaną z humorem i skłaniającą do przemyśleń baśń pt. Król smoków. Przedmiotowa opowieść była publikowana na portalu nowafantastyka.pl. Teraz udostępniamy ją naszym czytelnikom w cyklu "opowiadania do czytania". Ewentualne, pozytywne i te - pełne zachwytu komentarze będą mile widziane. Krytycznych publikować nie będziemy, bo polubiliśmy autora i nie chcielibyśmy mu sprawiać przykrości :)


 W dziale „Galeria” witamy wszystkich gości kwiatami. Nie są to byle jakie kwiatki, ale wyhodowane specjalnie na tą okazję w naszym ogródku. Czujcie się obdarowani – przynajmniej wizualnie.


Tyle się słyszy, że gdzieś ktoś kogoś obrzucił leżącymi w zasięgu wzroku, lub ręki kamieniami. Żal ludzi, ale i żal... No właśnie - w naszej Galerii przedstawiamy zwyczajne, ale nie pospolite kamienie, którymi na pewno byłoby szkoda rzucać w innych.


W dziale „Muzyka” znajdziecie album z pięcioma piosenkami do powieści „Białowąsy – Starcie smoków”. Zapraszamy do wysłuchania.


W dziale „Muzyka” prezentujemy drugi już nasz album, składający się również z pięciu piosenek. Chętnych do zapoznania się z zawartymi w nim utworami serdecznie zapraszamy.


Kraków, to nie tylko piękne i cenne zabytki. W naszej galerii przedstawiamy kilkanaście zdjęć z Krakowa i zachęcamy do odwiedzenia tego pełnego uroku miasta.

Fejk, manipulacja, czy może zwykłe, ordynarne kłamstwo?

 Jak to leciało?... Jeśli dobrze pamiętam, to jakoś tak:

„Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu!”

To wprawdzie cytat z biblii, ale chyba wszyscy zgodzimy się co do tego, że na kłamstwa nie powinno być miejsca w przestrzeni publicznej. Nie powinno być miejsca na nie szczególnie w mediach, a od polityków powinniśmy przede wszystkim wymagać prawdy... bo cóż jest warta telewizja, gazeta, czy nawet najmniejszy portal internetowy – jeśli nie broni prawdy, albo rozgłasza nieprawdziwe informacje.

A jaka jest wartość polityka, który okłamuje nawet swoich wyborców?

Więcej…

Z nowym zapałem płyńmy z Rafałem - czyli wspomnienia sztabowca (cz. 4)

 Dzięki Rafałowi Warszawa jest piękna – schludna i czysta. Aż lśni i nie potrzeba słów, bo myślę, że to jak aktualnie wygląda - najlepiej świadczy o naszym kandydacie... ale Rafał zawsze był właśnie taki.

Już od szkolnych lat wszyscy go szanowali. Mózgowcy lubili go za to, że był kujonem, mięśniacy, że był silny, balangowicze, że z nimi balangował, zaś głodni - że im gotował, a Michał Żebrowski dodatkowo za to, że z nim siedział (w jednej ławce) i brał go pod swój parasol.

Teraz po latach próbuje się Rafałowi odwdzięczyć (jak tylko potrafi) licząc pewnie, że po zwycięstwie dostanie fuchę w Ministerstwie Kultury i wreszcie jego teatr rozkwitnie. Trochę mi go żal, bo słyszałem, że na Ministra Kultury i Dobrych Obyczajów jest szykowany Sławek (w naszym sztabie znakomitość nr 3).

Zresztą, to nie sztuka ginąć za Rafała... sztuką jest umieć z nim żyć.

Więcej…

Polska cała dla Rafała - czyli nieocenzurowane wspomnienia sztabowca (cz. 3)

 Kampania nadal trwa, a my harujemy od świtu do nocy, a nawet dłużej, bo do świtu. Jestem tak skonany, że chętnie bym się położył, a tu jeszcze trzeba Rafałowi spodnie odprasować i buty wyczyścić – dzisiaj na szczęście tylko cztery pary. Cóż – kandydat swoje prawa ma – musi cały czas błyszczeć, świeżo pachnieć i dobrze się prezentować.

Z tymi butami, to sobie tylko żartuję, żeby pokazać, że poczucie humoru nie jest mi obce.

W rzeczywistości - wcale nie muszę tego robić. W tym tygodniu dyżur ma Agata - wolontariuszka z ratusza. Tak, ta której mąż zdaje się zginął podczas manifestacji od policyjnych pałek, a po sesji zdjęciowej zmartwychwstał.

Ale wróćmy do meritum.

Księżyc, gwiazd roje i ziemia cała – wszystko się kręci wokół Rafała!

Więcej…

Zdarzyło się na Pomorzu, czyli dzicz w natarciu

Na portalu rmf24.pl znalazłem taki materiał (zrzut z ekranu):

 Myślę, że źle musi się dziać w środowisku „antypisu”, skoro posuwa się do takich działań w stosunku do ludzi z przeciwnego obozu politycznego.

Kto inspiruje takie działania? - można się tylko domyślać... ale jakoś tak dziwnie się składa, że nie znalazłem w mediach żadnej wzmianki o tym, że ktoś z obozu opozycji te skandaliczne wybryki potępił. Miałem nadzieję, że może (intelektualista) Rafał Trzaskowski lub (tygrys) Władysław Kosiniak-Kamysz, czy (pastor kościoła wywróconego) Szymon Hołownia, albo nawet (kochający wszystkich bez wyjątku) Robert Biedroń.

Więcej…

Rafał Trzaskowski – twór marketingowy, czy prawdziwy... kawiorowy rewolucjonista?

 W nocy płoty w całej okolicy zostały oblepione nieprzemakalnymi banerami z podobizną Trzaskowskiego, a ja się zastanawiam, czy to materiały wyborcze Platformy, czy może PiS-u.

 Każdy chyba przyzna, że miejsce zostało wybrane ze smakiem i świetnie komponuje się z zaletami kandydata, a sam napis – moim zdaniem jest zwyczajnie bez sensu.

 „Mamy dość!” - Co tak właściwie Trzaskowski obwieszcza z plakatu i w czyim robi to imieniu?

Pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy, to że Trzaskowski i jego ekipa ogłaszają wyborcom, iż już są zmęczeni i brak im sił – po prostu mają dość, więc chyba kapitulują.

Więcej…

Równym cwałem wraz z Rafałem - czyli nieocenzurowane wspomnienia sztabowca (cz. 2)

Na wieść o planowanej zmianie kandydata normalnie się wnerwiłem. Bo rozumiecie – akurat mieliśmy przystąpić do ofensywy, żeby Małgosia doścignęła chociaż Bosaka... zwłaszcza, że mówiło się już o możliwości zdejmowania maseczek.

Mieliśmy przygotowane pełne szafy materiałów wyborczych... głównie na Dudę i Szumowskiego. Wszystko było dogadane z mediami... i obywatelami RP, (czyli generalnie ulicą), role przydzielone, kluczyki do gablot rozdane - a tu taki pasztet.

Najbardziej było żal tych materiałów, które ogłaszały zwycięstwo Małgorzaty i informowały o jej pierwszych wizytach zagranicznych jako prezydenta, bo te inne da się jeszcze wykorzystać... i Małgosi nam było żal. Jako kandydatka nie była zła – rzadko podnosiła głos, nie za bardzo goniła do roboty, a czasem nawet poczęstowała cukierkiem.

Więcej…

Wspólnym wałem za Rafałem – czyli nieocenzurowane wspomnienia sztabowca (cz.1)

 Teraz jestem sztabowcem Rafała, ale to nie jest tak, że zaraz miałbym (jak Michał, czy jakiś Kordian) za niego umierać. Po prostu go lubię, bo jest kwintesencją tego, co w Platformie było i jest wyjątkowe: uczciwość, przyzwoitość, stosunek do ludzi i pogarda do pisowskiego zła.

Tak, nie mam zamiaru udawać, że dobro nas nie obchodzi i że wysokie standardy mamy gdzieś... zresztą wszyscy w partii, jak jeden mąż (i wszystkie nasze żony) brzydzimy się kłamstwem i hipokryzją. Ci, którym z naszymi wartościami było nie po drodze, zostali z partii usunięci jeszcze za przewodniczącego Donalda.

Niech was nie dziwi, że używam imion, bo to u nas normalka... jak mawiamy - PO KO to jedna rodzina, a reszta to PiS-u wina.

Więcej…

Cukrzyca typu II i promocja „superleku” jakiej jeszcze nie było

 W kraju panoszy się pandemia, gnębią nas choroby „współistniejące”, a za oknem ciemne chmury i deszcz. W kiepskim nastroju siadłem rankiem do komputera - z nadzieją, że może chociaż w necie znajdę coś, co poprawi mi samopoczucie... i już po kwadransie śmiałem się tak, że trudno mi było posługiwać się myszą, czy poprawnie trafiać palcem w klawiaturę.

Więcej…

Sztuka Clyfforda Stilla i obsceniczny atak na jedno z jego dzieł.

 Artystą zainteresowałem się, gdy kilka lat temu wpadł mi w ręce artykuł (opublikowany na portalu "Rynek i sztuka") dotyczący próby zbezczeszczenia jednego z jego największych dzieł. Portal pisał o tym zdarzeniu tak:  

„Każdy artysta marzy, aby jego dzieła budziły w widzach silne emocje. Jednak reakcja Amerykanki Carmen Tisch na obraz Clyfforda Still’a przyprawia o niedowierzanie. Kobieta została oskarżona o zniszczenie dzieła wartego ponad 30 milionów dolarów. Carmen Tisch odwiedziła muzeum poświęcone Clyfford’owi Still’owi 29 grudnia 2011 roku. Oglądając wystawę natrafiła na 1957-J-nr. 2, czyli jeden z najwspanialszych obrazów znajdujących się w placówce. Zgodnie z raportem naocznych świadków, w pewnym momencie kobieta zaczęła drapać dzieło, uderzać w nie, aż w końcu zdjęła spodnie i ocierała o powierzchnię obrazu pośladkami. Zwieńczeniem tego niezrozumiałego aktu, było częściowe zsunięcie pracy na podłogę i usiłowanie oddania na nią moczu. Jak zbadali eksperci, ekskrementy nie trafiły na szczęście na powierzchnię malowidła, jednak całkowity koszt przywrócenia płótna do dawnej świetności szacuje się na około 10 tysięcy dolarów. Nikt nie potrafi dokładnie określić, dlaczego Carmen Tisch zareagowała w tak nieprzewidziany sposób na widok obrazu.”

Więcej…

Mark Rothko, „kosmiczne wizje” i dzieła najdroższe

 Mark Rothko (Markus Rothkowitz), to żydowski emigrant, który mając dziesięć lat dotarł w 1913 roku do Stanów Zjednoczonych, tam później uprawiał swoje słynne malarstwo barwnych płaszczyzn i tam popełnił samobójstwo w 1970 r.

Pewnie nikt dokładnie nie wie, ile obrazów Mark Rothko w swoim życiu namalował, choć w większości nadawano im w charakterze nazw numery, co powinno ułatwić rozeznanie w tej materii.

Z reguły są to duże, prostokątne płaszczyzny, lub pasy (o nieostrych brzegach) – pomalowane niejednolicie na różne kolory. Stąd wzięły się też i nazwy pochodzące od dominujących na poszczególnych płótnach barw. Wydawałoby się, że nazwa płótna wzięta od zastosowanej kolorystyki powinna wystarczyć, by dzieła można chociaż od siebie odróżnić, ale w świecie sztuki nic nie jest takie, jak się wydaje. Skoro znaleźli się chętni, by aż tyle płacić za obrazy Mistrza, to i trzeba było również zapewnić na odpowiednim poziomie podaż. A skoro tak, to znalazły się dzieła wykonane w podobnej kolorystyce - w końcu paleta odróżnialnych dla oka barw jest skończona. Żeby było jeszcze zabawniej, podobno istnieją i takie płótna artysty, które bezimiennie krążą po świecie albo pozostają ukryte w skarbcach kolekcjonerów, mecenasów sztuki oraz wszelkiej maści krezusów inwestujących w sztukę.

Więcej…