Inne

Dzisiaj w swojej skrzynce na listy znalazłem ulotkę z uśmiechniętym „panem Andrzejem” z Gliwic, któremu zabrakło pieniędzy na naprawę samochodu. Teraz, jak widać na załączonej fotce - jest szczęśliwy, bo podjął szybką decyzję i wziął pożyczkę w firmie... no właśnie, chyba nie ma sensu wymieniać jej nazwy, bo one wszystkie są po jednych pieniądzach, a przypuszczam też, że i sama ulotka reklamowa, to (jak by pewnie to określił były premier Tusk i jego syn) – zwykła lipa.

Ale pożyczkę po sprawdzeniu zdolności kredytowych można otrzymać, więc generalnie, raj na ziemi... gdyby nie to zatrzęsienie „diabłów”, które ciągle czyhają na naszą kasę.

Aura nas nie rozpieszcza, choć trwa weekend. Kabareciarze i antyrządowe media prześcigają się w opowiadaniu humorystycznych historyjek o rządzie... więc dla poprawy pluralizmu - garść humoru z życia opozycji.

Dla porządku informuję, że w sprawie wspomnianego odkrycia w Ojcowie, czynniki naukowe nie zajęły jeszcze oficjalnego stanowiska... ale z drugiej strony... dopóki znajdujemy się „oboknurtu”, a nie na sympozjum w Polskiej Akademii Nauk, czy jakimś „festgenderboooku” ...

Czy wierzycie, że istnieją, albo istniały kiedyś na ziemi trolle?

Pytam o prawdziwe trolle, bo o tym, że istnieją te internetowe - nie trzeba chyba nikogo przekonywać i myślę, że szkoda byłoby czasu, aby się zajmować wynikiem akurat tego... tak bardzo niegodnego eksperymentu pieniądza oraz ludzkiej manipulacji na umyśle człowieka.

Pisząc trolle, myślę o tajemniczych olbrzymach, istotach wielkich, jak ego Ryszarda Petru, silnych jak kompania przerośniętych „Pudzianów”, niebezpiecznych, jak pomysły Angeli Merkel na europejską migrację i złośliwych... niczym Pomaska do spółki z Muchą. Mam na myśli istoty przerażające, wyjęte jakby wprost z kart powieści Tolkiena... kolosy, które pod wpływem słońca zamieniają się w głazy.

Wprawdzie karnawał się już skończył, ale humor, jaki pokazali mieszkańcy Nadrenii na sam koniec karnawału zwyczajnie zwalił mnie z nóg, dlatego dopiero teraz jestem w stanie do tego w miarę kulturalnie się odnieść.

Tak, nie mylicie się... załączona na wstępie fotka, to jeden z przykładów tego niemieckiego poczucia humoru i chyba zgodzicie się ze mną, że poziom germańskiego żartu jest powalający, choć wciąż nie mam pojęcia, która z działaczek niemieckiej partii „zielonych” przebrała się za statuę wolności, bo ten udający Trumpa wygląda mi z postury na samego Schulza.

Niemcy mają brzydki zwyczaj wtrącania się w sprawy innych, ale kiedy już się bawią, to tak, jak tylko oni potrafią... dlatego wcale mnie nie zdziwiło, że na przemarszu karnawałowym niemieccy żartownisie próbowali sobie zażartować również z Polski – oczywiście, po ichniemu... czyli z germańskim polotem.

Minęły święta, zbliża się karnawał, a my zamiast się spokojnie radować z przyjścia Pana - jesteśmy faszerowani migawkami z życia „wołów” i „osłów”, które po odsunięciu od żłobu okupują salę plenarną Sejmu, zachowując się tak, jakby nadal przebywały w politycznej stajni. Uprawiana w Polsce przez tzw. opozycję totalną polityka - staje się coraz bardziej przewidywalna, nudna, szalona i nieznośna. Narasta głupota, agresja słowna, rośnie złość oraz nienawiść. Te złe emocje podgrzewane przez nienawistne rządowi media burzą się i fermentują , a zwyczajni ludzie łapią się za głowy, że choć tyle kasy w kraju wydano na kanalizację - wybija szambo za szambem.

Aby się choć na chwilę wyrwać z tej dusznej atmosfery - proponuję dzisiaj nieco lżejszy temat, moim zdaniem ciekawszy i kojący skołatane (uprawianą polityką) nerwy. Przymknijcie więc nieco powiekę, bo i ja pisałem ten tekst z przymrużeniem oka.