W głównym nurcie

W głównym nurcie

Lokujemy się obok nurtu, więc nie możemy udawać, że główny nurt nie istnieje. Dlatego postanowiliśmy, że od czasu do czasu trzeba przypomnieć, czym żyje główny nurt. Albowiem naszym zdaniem rozlewające się po świecie zło należy piętnować, fałsz wyciągnąć na wierzch, a wszelką zauważoną manipulację demaskować. A mówiąc proekologicznie – szambo należy czyścić.

Nie wolno też zapominać o falach głupoty toczonej przez nurt. Tę zwyczajnie trzeba obśmiać, co będziemy się starać sukcesywnie czynić.

 Kampania nadal trwa, a my harujemy od świtu do nocy, a nawet dłużej, bo do świtu. Jestem tak skonany, że chętnie bym się położył, a tu jeszcze trzeba Rafałowi spodnie odprasować i buty wyczyścić – dzisiaj na szczęście tylko cztery pary. Cóż – kandydat swoje prawa ma – musi cały czas błyszczeć, świeżo pachnieć i dobrze się prezentować.

Z tymi butami, to sobie tylko żartuję, żeby pokazać, że poczucie humoru nie jest mi obce.

W rzeczywistości - wcale nie muszę tego robić. W tym tygodniu dyżur ma Agata - wolontariuszka z ratusza. Tak, ta której mąż zdaje się zginął podczas manifestacji od policyjnych pałek, a po sesji zdjęciowej zmartwychwstał.

Ale wróćmy do meritum.

Księżyc, gwiazd roje i ziemia cała – wszystko się kręci wokół Rafała!

No właśnie - nie wiem, jak on to robi, ale świetnie rozumie polskie społeczeństwo i w zasadzie cały jego program wyborczy skrojony jest pod Obywateli RP.

Na spotkaniach z wyborcami jest jak wyborny dżin (to z innej bajki), który potrafi tak zamieszać ludziom w głowach, że się z nim utożsamiają. Pośród „zielonych” jest bardziej zielony niż oni, przy „różowych” niesie tęczowe barwy i kroczy w pierwszym szeregu, zaś wśród czerwonych wygląda jak prawdziwy burak... cukrowy (tzn. taki czerwony).

Rafał potrafi być tak przekonujący, że udało mu się zbajerować nawet konfederatów... choć to akurat chyba nie jest najlepszy argument.

Rafał jest jak święty, ale zupełnie inaczej, niż Szymon - pastor kościoła wywróconego, któremu przeszkadza krzyż i klęczniki, czyli ogólnie katolicki Kościół... bo też przyjmuje ofiary od ludzi. Rafał nie żebrze o kasę, a dla swoich „bogów” zrobiłby wszystko.

On jest jak prawdziwy święty, z tą różnicą, że święci podobno są w niebie, a Rafał lepi garnki, sprząta, myje okna oraz gotuje dla wszystkich i twardo stąpa po zniszczonej przez władzę ziemi... głosząc dobrą nowinę, tzn. że odsunie pisiorów od władzy, zlikwiduje pisowską telewizję i całe to pisowskie zło wypali żelazem.

Rafał wypal! Wypal to zło! Cygarem...

Nic podobnego - wcale się nie podniecam. Kampania wyborcza to taki przewał... tzn. nawał roboty, że w nocy nawet wiagra nie zagra. Dobrze, jeśli człowiek potrafi chociaż po tej niebieskiej tabletce na chwilę zasnąć.

W sztabie mówią, że Rafał, to potrafiłby dogodzić każdemu - każdego dnia i o każdej porze, ale nie musi. Wiadomo, silny polityk sam decyduje gdzie, kiedy... i jakie prochy łyka.

Kaczor napisał w liście do swoich, że prezio musi... i właśnie tym różni się od niego nasz kandydat - że on niczego nie musi i może nawet mu się nie chcieć. No chyba, że dzwonią z samej góry – ale to zupełnie co innego, bo Rafał bardzo religijny jest. Fakt – nie posyła już dzieci na religię, gdyż religia w szkole się nie sprawdziła, a poza tym - jeden święty w rodzinie, to chyba zupełnie niezły wynik.

Kurcze! Teraz dopiero widzę, że napisałem „kaczor” z dużej litery. Przepraszam, to chyba z przemęczenia... ale podpowiadają mi, że nie ma sprawy, bo na początku zdania jest to dopuszczalne. No, to niepotrzebnie się spociłem.

Wierzcie mi – takiego prezydenta jeszcze nie mieliśmy. Biedroń nie zrobił (przez cztery lata) dla Słupska, ile Rafał mógłby zrobić przez dwie kadencje dla Polski, gdyby tylko chciał i rząd mu w tym pomagał, a przecież wiadomo, że z Morawieckim się nie dogadamy. Rozumiecie więc, że zaraz po wyborze Rafała na prezydenta będziemy zmieniać rząd, ale potem to już będzie z górki.

Cześć i chwała dla Rafała!

Rafał jest niesamowity. Popatrzcie tylko (obiektywnie) na jego osiągnięcia w Warszawie. Dodatkowe linie metra... no tak, ale dobrze wiecie, że to musi potrwać, a na razie w ratuszu już się o tym rozmawia.

Dodatkowy most przez Wisłę... jak to nie ma i nie było nowego mostu? To po czym prowadzono rury z fekaliami na drugą stronę Wisły? Czy to wina Rafała, że rząd nam zdemontował ten dodatkowy, sprawdzający się w trudnych warunkach most?

I dalej - darmowe miejsca w żłobkach i przedszkolach dla wszystkich... jak to nie dla wszystkich? Oczywiście, że nie dla tych, którzy wolą płacić, ale Rafał nigdy nie narzucał, że ta „darmowość” musi być przymusowa. Zresztą Rafał obiecał, że będziemy to rozciągać na całą Polskę, więc w innych miastach też będzie można wnosić stosowne opłaty.

I jeszcze darmowe bilety w komunikacji miejskiej dla młodzieży... No właśnie, młodzież jest zbyt łatwowierna i to jest taki wkład Rafała w walkę z ludzką naiwnością. Z drugiej strony - nie takie rzeczy się obiecuje w kampanii wyborczej, gdy podnosi się adrenalina i człowiek chciałby wyborcom nieba przychylić. Zobaczcie ile Adrian ludziom naobiecywał. Ja wiem, że sporo z tego zrealizował, ale to populista i wiedział, że będzie startował na drugą kadencję.

Rafał populistą nie jest na pewno, a kampania swoje prawa ma. Potem przychodzi smutna rzeczywistość, gdy do człowieka dociera, że rząd nie da na to pieniędzy i wtedy trzeba wybierać – nowa ścieżka dla rowerów, czy podziemne parkingi... lub finansowanie Biennale Warszawa, czy inne wydatki na promocję miasta... albo co dotować? Żłobki i przedszkola, Gazetę Wyborczą, czy może raczej LGBT i seks szopy? To nie jest łatwe.

Miasto da kasę na szkolenie anarchistów z „taktyki miejskiej” - źle, podwyższy płace w urzędzie – też źle, i cokolwiek by się nie zrobiło, zawsze znajdą się jacyś malkontenci, albo zakłamani przeciwnicy polityczni, którzy chcieliby stolicę rozwalić na strzępy i zagarnąć dla siebie.

Pamiętacie, ile w pisowskiej telewizji było kwiku, gdy Rafał wspomógł dobre nawyki żywnościowe zatrudniając w ratuszu specjalistę od soku z buraka?

Gdy słyszę te argumenty naszych przeciwników - wszystkie na „nie”, to mi się wylewa woda w szafie... ze słoików z ogórkami. To może Rafał karty LGBT też nie podpisał? A nadwiślańska plaża, skansen pasterski na koziej wyspie czy paletowa, ekologiczna strefa odpoczynku - to też były tylko czcze obietnice?

Wiem, rzeczywiście obiecał nasadzenie w Warszawie (w ciągu roku) miliona drzew, ale czy ktoś w ogóle ma pojęcie – ile drzew trzeba wyciąć, aby posadzić milion nowych? Mimo niebagatelnych kosztów nadal wycinamy, bo miasto potrzebuje powietrza. Trzeba się cieszyć, że Rafał nie jest populistą, bo już dawno mieszkalibyśmy w dżungli... i tak sobie teraz myślę – rowery chyba stałyby się zupełnie niepotrzebne.

A takie śmieci na przykład - zasypałyby tę naszą dżunglę jak nic, bo pewnie nie mogłaby nawet działać spalarnia odpadów w Czajce, a już teraz brakuje nam miejsca (w okolicznych województwach), by je tam upchnąć...

Dlatego Rafał nie myśli lokalnie, ale globalnie - o całej Polsce.

Polska cała dla Rafała!!! 

Rafała ceni cały nowoczesny świat... popierają go najwięksi politycy na obu półkulach.

 PS. Cdn. - chyba...

You have no rights to post comments