W głównym nurcie

W głównym nurcie

Lokujemy się obok nurtu, więc nie możemy udawać, że główny nurt nie istnieje. Dlatego postanowiliśmy, że od czasu do czasu trzeba przypomnieć, czym żyje główny nurt. Albowiem naszym zdaniem rozlewające się po świecie zło należy piętnować, fałsz wyciągnąć na wierzch, a wszelką zauważoną manipulację demaskować. A mówiąc proekologicznie – szambo należy czyścić.

Nie wolno też zapominać o falach głupoty toczonej przez nurt. Tę zwyczajnie trzeba obśmiać, co będziemy się starać sukcesywnie czynić.

Na wieść o planowanej zmianie kandydata normalnie się wnerwiłem. Bo rozumiecie – akurat mieliśmy przystąpić do ofensywy, żeby Małgosia doścignęła chociaż Bosaka... zwłaszcza, że mówiło się już o możliwości zdejmowania maseczek.

Mieliśmy przygotowane pełne szafy materiałów wyborczych... głównie na Dudę i Szumowskiego. Wszystko było dogadane z mediami... i obywatelami RP, (czyli generalnie ulicą), role przydzielone, kluczyki do gablot rozdane - a tu taki pasztet.

Najbardziej było żal tych materiałów, które ogłaszały zwycięstwo Małgorzaty i informowały o jej pierwszych wizytach zagranicznych jako prezydenta, bo te inne da się jeszcze wykorzystać... i Małgosi nam było żal. Jako kandydatka nie była zła – rzadko podnosiła głos, nie za bardzo goniła do roboty, a czasem nawet poczęstowała cukierkiem.

Najgorsza była niepewność, bo jeśli miałby to być nie Rafał, a oksfordczyk z Hobielina, to mielibyśmy przerąbane. Śmialiśmy się z Rafała, że dał żebraczce dwadzieścia groszy... ale on przynajmniej dał. Pan dziedzic, jak nazywaliśmy Radka, to gdyby mógł, to jeszcze by jej nawrzucał... i sklął (bynajmniej nie po angielsku). Jak by na to nie patrzeć – woleliśmy Rafała, bo wiadomo, że Rafał daje czadu, a i etaty mamy przecież nie w Hobielinie.

Żeby nie było, że jest jakieś przegięcie, to wyjaśniam, że z powodu koronawirusa pracujemy zdalnie, a nasza pomoc w sztabie odbywa się na zasadach wolontariatu i gdyby co, to tak też będziemy zeznawać.

Jak wspominałem bardzo lubię Rafała.

Pewnie wiecie, że polityka nie znosi próżni. Zaczęło się czyste szaleństwo. Trzecia osoba dawała do zrozumienia, że spokojnie uniesie godność bycia prezydentem, Radek przymierzał się do żyrandola i przypominał delikatnie o swoich rodzinnych koneksjach, zaś Rafał oficjalnie przekonywał, że Warszawa to jego dom i napomykał nieśmiało, że jeszcze nie wszystkie obietnice dane warszawiakom udało mu się zrealizować.

Właśnie, o humorze zapomniałem. Rafał, to dopiero jest kabareciarz. Jak wtedy pokleił babie te drzwi taśmą, to dopiero była heca... oszołomiona kobieta dziękuje, kamery to kręcą, a Rafałek patrzy na swoje dzieło z miną prawdziwego profesjonalisty – wszystko potrafię i każdemu pomogę, bo taki jestem. Śmialiśmy się potem przez tydzień na samo wspomnienie, ale wróćmy do tematu.

Małgorzata mocno przygaszona nadal spotykała się z ludźmi i brała udział w prasowych konferencjach, w których zapewniała, że jest kandydatem koalicji i wygra dla wszystkich Polaków te wybory, ale czuliśmy, że zainteresowanie mediów jej osobą jakby ostygło.

My też byliśmy jak ociemniali, gdy błysnęło światełko w tunelu. Pocztą szeptaną dotarła do nas informacja, że decyzja zapadła. Zarząd demokratycznie unieważnił prawybory, i podziękował Radkowi za chęć wzięcia udziału w następnych... uznając, że ponieważ prawybory już raz przegrał, więc nie ma potrzeby, by urządzać kolejne.

Brawo zarząd! Niech żyje demokracja! Rafał, jesteśmy z Tobą!

Przewodniczący Borys spotkał się z kandydatką Małgorzatą i ta na zwołanej naprędce konferencji ogłosiła (tym razem bez żadnej widocznej podpowiedzi), że jej działania (polegające na uniemożliwieniu przeprowadzenia śmiercionośnych i niekonstytucyjnych wyborów w maju) zakończyły się sukcesem i w związku z tym rezygnuje z kandydowania.

Rafał spotkał się z nami i po chłopsku powiedział, jak jest. Stwierdził, że nie było innego wyjścia i musiał się zgodzić by ratować partię, czyli nas i Polskę... czyli w zasadzie też nas. Rzekł też, że gdyby się udało, to nie mamy co się martwić, bo on zrobi wszystko, żeby było dobrze... i żeby jego następczynią w ratuszu została Małgosia. 

Małgosiu zawsze będziemy z tobą, a na razie... - Równym cwałem wraz z Rafałem!

Po zapewnieniu, że zostaną nam zwiększone limity na benzynę, rozjechaliśmy się po Polsce, by zbierać podpisy poparcia dla Rafała. Nam z kumplem trafiło kilka mniejszych miasteczek. Powiem wam – prawdziwy ciemnogród. Ludzie zupełnie nie kumają, że nikt nie zrobi dla nich więcej, niż Rafał obieca. Nawet dziewuchy nie chciały wziąć do ręki jego fotografii, jakby się bały, czy nie zarażą się koronawirusem.

Gdy chcieliśmy je zachęcić, przekonując, że sama Gretkowska stwierdziła, że dotychczas nie było tak uwodzicielskiego kandydata, spytały kto to jest ta Gretkowska?

- Ale chyba przyznacie, że niezłe z niego ciacho – zagadnął kolega, podsuwając im pod nos zdjęcie Rafała.

- Ciacho, jak ciacho - odparła najładniejsza z nich – ale tak polane lukrem, że nie widać, czy nie ma zakalca.

Z podpisami było podobnie. Gdy usłyszeli, że na Rafała, to odwracali się i pukali po głowach, ale wystarczyło zmienić taktykę i powiedzieć, że na Dudę...

Nie powiem - zebraliśmy z naddatkiem wyznaczoną nam ilość podpisów, ale dziwnie się rozmawiało z tymi prowincjuszami. To jest jakiś inny gatunek ludzi. Rafał ma całkowitą rację, że ich trzeba zmienić - choćby na siłę. Że ta małomiasteczkowa edukacja seksualna jest do niczego. To jest nie do uwierzenia, ale spędziliśmy w okolicy trzy doby i nie dało się wyrwać żadnej sensownej laski. Dopiero w powrotnej drodze jedną taką trafiliśmy na drodze. Wracała do Warszawy, więc wzięliśmy ją do samochodu... i tyle. Naprawdę nie ma co do tego wracać. No dobra powiem - w hotelu okazało się, że ma wacka i na imię Maciek.

Pomyślałem sobie, że tego, co kaczor zrobił z Polską „B”... nigdy mu nie daruję, choćbym się nawet miał nawrócić na inną wiarę. Trzeba dać z siebie wszystko, by przywrócić normalność.

Rafał musisz!!!

Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo i że kaczor ze swoimi dyspozycyjnymi nam nie odpuści. Dlatego przeszliśmy w trybie przyspieszonym odpowiednie szkolenie – jak reagować na zaczepki, jak się bronić przed zagrożeniem ze strony pisowskich bojówek, jak rozpoznawać ich prowokatorów, co odpowiadać funkcjonariuszom pisowskich mediów itd. Dostaliśmy stos poufnych materiałów z krótką dyspozycją – wykuć na blachę i zniszczyć!!!

Miałem przez to drobne kłopoty, bo nie było instrukcji w jaki sposób zniszczyć i niestety - czasowo musiałem potem korzystać z ubikacji kumpla.

Jednak szkolenie się przydało. Towarzysz ze sztabu opowiadał mi po powrocie z Poznania, że dzięki szybkiej reakcji udało się zapobiec atakowi pisowskich bojówkarzy na Rafała. Podobno podawali się za aktywistów klimatycznych. Ta łobuzeria nie ma już żadnych zahamowań... i nie uznaje żadnych świętości.

Rafał rzekł tylko – tak trzymać!... i tak trzymamy, bo to dobry człowiek jest. Kiedy na jednym ze spotkań opowiedział wzruszonym głosem, jak bardzo ceni dorobek byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie mogliśmy wyjść z podziwu. Przecież dobrze wiedzieliśmy ze szkoleń, że obaj bliźniacy to nasi najwięksi wrogowie... ludzie, którzy zniszczyli Polskę i skłócili nas z całym światem, a tu takie słowa.

Rafał wyjaśnił nam później, że tak trzeba, bo silny człowiek kandydujący na przywódcę wspólnoty nie może wszystkiego krytykować w czambuł - nawet u swojego największego wroga. Myślę, że po takim wystąpieniu, spora grupa dotychczasowych wyborców PiS-u powinna do nas dołączyć.

Wymyśliliśmy też świetne hasło -”Silny Prezydent – Wspólna Polska”.

Rafała widziałem kiedyś na siłowni – naprawdę jest silny, choć na to nie wygląda, a Polska? Przecież nie może być tylko pisowska... nam się chyba też wreszcie coś należy. Zarzuca się nam, że ściągnęliśmy hasło od prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zamieniając słowo „Uczciwa” na „Wspólna”.

Jednak różnica jest zasadnicza – on chciał Polski uczciwej i sami widzicie, że mu nie wyszło. A my... mamy uczciwość w genach – więc nie ma potrzeby, by się z tym afiszować.

Rafał to jest gość!

Z każdym się dogada i każdego potrafi przekonać. Wiadomo – uczeń czarnoksiężnika. To Facet przez duże „F”, który w pojedynkę dyskutował z Gieremkiem... zdaje się o filozofii. Kurcze! - i do tego po francusku. Sza po ba... tzn. że czapka z głowy, czy jakoś tak. Nie wiem dokładnie, bo czapki nie noszę.

Ale patrzcie – mamy ustalenia (już z prawie wszystkimi kandydatami), że zagłosują na Rafała. Część sztabów tak naprawdę pracuje dla nas, ale rozumiecie, że oficjalnie nikt tego nie potwierdzi – tak się zresztą umawialiśmy. Choć nie dam głowy, czy ktoś za wcześnie czegoś nie chlapnie – Robert z lewicy, tygrys z PSL-u, czy Wilk z Konfederacji.

Na razie nie jest źle - wszystko idzie we właściwym kierunku i mamy obiecane premie.

No bez takiej przewały – oczywiście, że nie przez Rafała.

Rafał obiecał tylko, że jak już zostanie prezydentem, to będzie namawiał swojego następcę w Ratuszu, by nam coś dorzucił.

 

PS. Cdn... albo i nie.

 

You have no rights to post comments