W głównym nurcie

W głównym nurcie

Lokujemy się obok nurtu, więc nie możemy udawać, że główny nurt nie istnieje. Dlatego postanowiliśmy, że od czasu do czasu trzeba przypomnieć, czym żyje główny nurt. Albowiem naszym zdaniem rozlewające się po świecie zło należy piętnować, fałsz wyciągnąć na wierzch, a wszelką zauważoną manipulację demaskować. A mówiąc proekologicznie – szambo należy czyścić.

Nie wolno też zapominać o falach głupoty toczonej przez nurt. Tę zwyczajnie trzeba obśmiać, co będziemy się starać sukcesywnie czynić.

 Po słynnym już (przepełnionym głęboką filozofią, socjologią stosowaną, gramatyką nieznaną i troską o społeczeństwo) wykładzie Donalda Tuska na UW - trwa narodowa dysputa... głównie o szczeniackim występie jego przedmówcy, co to w niezwykle chamski sposób obraził tych, co wierzą w Boga i przyrównał do świń tych, którzy uważają inaczej niż on.

Ale nie tylko, bo wielu zastanawia się też nad zachowaniem publiki, która z namaszczeniem wysłuchała pełnych pogardy do ludzi słów bezczelnego libertyna i zareagowała na jego słowa głośnymi brawami. Czy „prezydent Europy” , który tym razem nie przybił żółwika, a tylko poklepał pryszcza z sympatią... czy był zadowolony z jego słów, czy wręcz przeciwnie?

Czy jego magnificencja rektor Uniwersytetu Warszawskiego (obecny na sali) bił młodemu brawo... czy tylko udawał aplauz. A może dawał do zrozumienia, że nie słyszy, czy też chował się do mysiej dziury ze wstydu?  Na razie nie wiadomo, ale na drugi dzień (podobno po "szturchnięciu" ministra Gowina) zareagował krótkim wpisem na TT.

Bo to, że szef ludowców znanych z obrony Kościoła i wiary... bił brawo, to kamery pokazały, ale już mało kto wie, że owszem – klaskał, ale z niesmakiem ocierającym się o obrzydzenie. Pomyślcie tylko, ile musiał okazać hartu ducha, by (mimo wszystko) zachować na twarzy filozoficzny, chłopski uśmiech.

 Występujący w telewizji działacze PSL-u prosili, by nie skupiać się na sprawach pobocznych, tylko na tym, co miał do powiedzenia Donald Tusk.

No cóż, mam miękkie serce, więc przychyliłem się do ich prośby.

Oczywiście nie ma sensu silić się na dywagacje o gramatycznej wyższości „i” nad „albo”, bo powszechnie wiadomo, że np. kasa albo stanowisko w UE, to jednak mniej, niż stanowisko w UE i kasa.

Donald Tusk, znany powszechnie z niespotykanej (poza środowiskiem totalnej opozycji) prawdomówności, po wyjściu z uniwersyteckiej auli stwierdził m.in. iż: - „Kwintesencją zachodu jest to, że ludzie się lubią, szanują, uśmiechają się do siebie.”

Jak w praktyce wygląda na zachodzie ta „kwintesencja”? Poniżej zamieściłem kilka migawek z doniesień medialnych (z ostatnich miesięcy) w przedmiotowym temacie.

 I tak na przemian uśmiechnięci i szczęśliwi ludzie we Francji i Niemczech, w Hiszpanii, Irlandii, Szwecji itd. Cały praworządny i demokratyczny"Zachód".

Jak widać na zdjęciach, ludzie na zachodzie tak się cieszą, uśmiechają, lubią i szanują – szczególnie ci na czarno ubrani, w kaskach na głowach i z pałkami w dłoniach. Wiem, że na ostatnim zdjęciu uśmiechy nie są akurat za bardzo widoczne, ale to dlatego, że trudno się uśmiechać, gdy wokół kłębi się gaz łzawiący, a i sam dym nieco zaciemnia obraz. Dorzucam więc jeszcze jedno (sprzed kilku lat), ale za to chyba nieco mniej dołujące:

 Tak przeglądałem te materiały w sieci i zacząłem się zastanawiać, co właściwie Tusk miał na myśli mówiąc o tej „kwintesencji”? Skąd ten rozdźwięk pomiędzy jego słowami, a smutną rzeczywistością? Przecież chyba nie chciał wprowadzić słuchających go wielbicieli w błąd... i wtedy mnie olśniło. 

Przecież Donald Tusk od samego początku był nie gorszym erudytą, niż Ryszard Petru ekonomistą. Obaj są mówcami nie do podrobienia i obaj też w swoich dziedzinach wyprzedzają aktualne czasy. Może więc niedługo się dowiemy, że to słowniki mylą się w definicjach słowa „kwintesencja” i wielu innych słów?

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież