W głównym nurcie

W głównym nurcie

Lokujemy się obok nurtu, więc nie możemy udawać, że główny nurt nie istnieje. Dlatego postanowiliśmy, że od czasu do czasu trzeba przypomnieć, czym żyje główny nurt. Albowiem naszym zdaniem rozlewające się po świecie zło należy piętnować, fałsz wyciągnąć na wierzch, a wszelką zauważoną manipulację demaskować. A mówiąc proekologicznie – szambo należy czyścić.

Nie wolno też zapominać o falach głupoty toczonej przez nurt. Tę zwyczajnie trzeba obśmiać, co będziemy się starać sukcesywnie czynić.

 Jak to leciało?... Jeśli dobrze pamiętam, to jakoś tak:

„Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu!”

To wprawdzie cytat z biblii, ale chyba wszyscy zgodzimy się co do tego, że na kłamstwa nie powinno być miejsca w przestrzeni publicznej. Nie powinno być miejsca na nie szczególnie w mediach, a od polityków powinniśmy przede wszystkim wymagać prawdy... bo cóż jest warta telewizja, gazeta, czy nawet najmniejszy portal internetowy – jeśli nie broni prawdy, albo rozgłasza nieprawdziwe informacje.

A jaka jest wartość polityka, który okłamuje nawet swoich wyborców?

 Dzięki Rafałowi Warszawa jest piękna – schludna i czysta. Aż lśni i nie potrzeba słów, bo myślę, że to jak aktualnie wygląda - najlepiej świadczy o naszym kandydacie... ale Rafał zawsze był właśnie taki.

Już od szkolnych lat wszyscy go szanowali. Mózgowcy lubili go za to, że był kujonem, mięśniacy, że był silny, balangowicze, że z nimi balangował, zaś głodni - że im gotował, a Michał Żebrowski dodatkowo za to, że z nim siedział (w jednej ławce) i brał go pod swój parasol.

Teraz po latach próbuje się Rafałowi odwdzięczyć (jak tylko potrafi) licząc pewnie, że po zwycięstwie dostanie fuchę w Ministerstwie Kultury i wreszcie jego teatr rozkwitnie. Trochę mi go żal, bo słyszałem, że na Ministra Kultury i Dobrych Obyczajów jest szykowany Sławek (w naszym sztabie znakomitość nr 3).

Zresztą, to nie sztuka ginąć za Rafała... sztuką jest umieć z nim żyć.

Na portalu rmf24.pl znalazłem taki materiał (zrzut z ekranu):

 Myślę, że źle musi się dziać w środowisku „antypisu”, skoro posuwa się do takich działań w stosunku do ludzi z przeciwnego obozu politycznego.

Kto inspiruje takie działania? - można się tylko domyślać... ale jakoś tak dziwnie się składa, że nie znalazłem w mediach żadnej wzmianki o tym, że ktoś z obozu opozycji te skandaliczne wybryki potępił. Miałem nadzieję, że może (intelektualista) Rafał Trzaskowski lub (tygrys) Władysław Kosiniak-Kamysz, czy (pastor kościoła wywróconego) Szymon Hołownia, albo nawet (kochający wszystkich bez wyjątku) Robert Biedroń.

 Kampania nadal trwa, a my harujemy od świtu do nocy, a nawet dłużej, bo do świtu. Jestem tak skonany, że chętnie bym się położył, a tu jeszcze trzeba Rafałowi spodnie odprasować i buty wyczyścić – dzisiaj na szczęście tylko cztery pary. Cóż – kandydat swoje prawa ma – musi cały czas błyszczeć, świeżo pachnieć i dobrze się prezentować.

Z tymi butami, to sobie tylko żartuję, żeby pokazać, że poczucie humoru nie jest mi obce.

W rzeczywistości - wcale nie muszę tego robić. W tym tygodniu dyżur ma Agata - wolontariuszka z ratusza. Tak, ta której mąż zdaje się zginął podczas manifestacji od policyjnych pałek, a po sesji zdjęciowej zmartwychwstał.

Ale wróćmy do meritum.

Księżyc, gwiazd roje i ziemia cała – wszystko się kręci wokół Rafała!

 W nocy płoty w całej okolicy zostały oblepione nieprzemakalnymi banerami z podobizną Trzaskowskiego, a ja się zastanawiam, czy to materiały wyborcze Platformy, czy może PiS-u.

 Każdy chyba przyzna, że miejsce zostało wybrane ze smakiem i świetnie komponuje się z zaletami kandydata, a sam napis – moim zdaniem jest zwyczajnie bez sensu.

 „Mamy dość!” - Co tak właściwie Trzaskowski obwieszcza z plakatu i w czyim robi to imieniu?

Pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy, to że Trzaskowski i jego ekipa ogłaszają wyborcom, iż już są zmęczeni i brak im sił – po prostu mają dość, więc chyba kapitulują.