W głównym nurcie

W głównym nurcie

Lokujemy się obok nurtu, więc nie możemy udawać, że główny nurt nie istnieje. Dlatego postanowiliśmy, że od czasu do czasu trzeba przypomnieć, czym żyje główny nurt. Albowiem naszym zdaniem rozlewające się po świecie zło należy piętnować, fałsz wyciągnąć na wierzch, a wszelką zauważoną manipulację demaskować. A mówiąc proekologicznie – szambo należy czyścić.

Nie wolno też zapominać o falach głupoty toczonej przez nurt. Tę zwyczajnie trzeba obśmiać, co będziemy się starać sukcesywnie czynić.

 Głośno ostatnio w mediach o Grecie Thunberg, która stała się twarzą środowiska "zielonych" i wszelkiej maści obrońców: przyrody, ziemi i całego świata... - generalnie ludzi wziętych chyba z kosmosu. Próbowałem to zjawisko jakoś ogarnąć, ale by temu zadaniu podołać – trzeba było użyć wyobraźni i wrodzonego poczucia humoru. Po zgrubnym przefiltrowaniu widzę to (z przymrużeniem oka) mniej więcej tak:

Greta Thunberg jest w zasadzie przeciętnej urody nastolatką. Obserwując jej zachowanie, rzuca się w oczy, że jest ono jakieś nienaturalne. Wygląda też na to, że ani nie odziedziczyła po ojcu talentu aktorskiego, ani głosu po matce śpiewaczce. Kariery naukowej też raczej nie należy się po niej spodziewać z uwagi na fakt, że ze szkołą jest jej raczej nie po drodze. Chyba, że ktoś wpływowy uzna, iż jakiś tytuł naukowy (choćby tylko z gatunku „honorowych”) dodałby jej powagi.

Wybrano więc dla niej karierę ekoaktywistki i jak widać wybór był dobrze przemyślany.

Platforma obywatelska się jednak zmieniła. Kiedyś podwyższała wiek emerytalny, a teraz próbuje ludzi siłą odsyłać na emeryturę.

Prominentny działacz Platformy, chyba z grupy tzw. „młodych wilków” (51 lat) – pan poseł Sławomir Neuman w rozmowie przeprowadzonej na antenie radia RMF wyraził się tak (za wpolityce.pl):

„Starszy pan z Żoliborza niszczy dorobek 30 lat. (…) Naszym celem jest odesłać go na emeryturę”.

Wyobrażacie sobie? Dłuższa rozmowa z redaktorem Mazurkiem i ani jednego wulgaryzmu, czyli - jeśli nie wypada, to można bez, a z kolei... jeśli można - to nawet trzeba. Widać, w obecności pana redaktora nie wypadało.

Jest pierwsze miasto, które (na miarę swoich możliwości) potraktowało ochronę powietrza w mieście poważnie i bezkompromisowo.

Media doniosły ostatnio o sensacyjnym zakupie dla miasta Gdańsk nowego, ekologicznego pojazdu, który zdaniem specjalistów może zrewolucjonizować komunikację w Polsce... oczywiście, jeśli władze innych miast podążą w tej sprawie tropem włodarzy Gdańska.

Czyżby władze pod światłym kierownictwem prezydent Dulkiewicz postanowiły odejść od konwencjonalnych środków transportu miejskiego?

Płock po "kontrolowanym zrzucie" prezydenta Warszawy Trzaskowskiego (PO) 

 

Pewnie każdy, kto zna „Fausta” zgodzi się ze mną, że w tej historii – (nawet dla tych nie wierzących w istnienie diabła) jest jednak coś przekonującego, przemawiającego do naszej wyobraźni... jakby prawdziwego. Pójście na ugodę ze złem, zwykle przynosi czasowy zysk: - klepanie po plecach, ordery i stanowiska, czasem zaszczyty oraz laudacje... ale ten sukces jest z reguły tylko chwilowy, zaś następujący po nim upadek – całkowity i niekiedy wieczny. 

Aktualnie obchodzimy rocznicę paktu Hitlera ze Stalinem, wspominamy wybuch Drugiej Wojny Światowej i jej ofiary oraz daleko idące skutki trwającego prawie sześć lat (niespotykanego dotąd) barbarzyństwa. Kto w tym szatańskim układzie był diabłem, a kto tylko złym, szalonym, żądnym władzy i zaszczytów człowieczkiem?... – można by dyskutować, ale gdyby kierować się przesłaniem z „Fausta”, to jednak Hitler (zresztą zupełnie słusznie) zapłacił za to życiem i został powszechnie potępiony. A Stalin?... Sami dobrze wiecie, jak jest. Jak powiadają mądrzy ludzie - diabłu nie dzieje się krzywda.

 Na ten dzień czekali, jak na zbawienie. Do „serca Europy”, czyli Polski - miał przyjechać z Brukseli „najważniejszy polityk opozycyjny” (tak przynajmniej głosiła państwowa telewizja w Berlinie), a zarazem namiestnik cesarzowej Angeli osadzony na brukselskim stolcu... nazywany przez przyjaciół Prezydentem Europy, a przez wrogów... powiedzmy, że różnie... hm...  np. „słońcem Peru”.

Kiedyś był wodzem dumnego ludu Polan, mieszkającego czasowo na zielonej wyspie, ale kiedy sucha trawa zaczęła mu się palić pod stopami – pozostawił swoich wyznawców na łasce losu i umknął do swoich mocodawców, by odebrać nagrodę za wcześniejszą spolegliwość i nadzwyczaj korzystne dla nich decyzje.