W głównym nurcie

W głównym nurcie

Lokujemy się obok nurtu, więc nie możemy udawać, że główny nurt nie istnieje. Dlatego postanowiliśmy, że od czasu do czasu trzeba przypomnieć, czym żyje główny nurt. Albowiem naszym zdaniem rozlewające się po świecie zło należy piętnować, fałsz wyciągnąć na wierzch, a wszelką zauważoną manipulację demaskować. A mówiąc proekologicznie – szambo należy czyścić.

Nie wolno też zapominać o falach głupoty toczonej przez nurt. Tę zwyczajnie trzeba obśmiać, co będziemy się starać sukcesywnie czynić.

Ciekawiło was może, jak wielkie przekazy pieniężne płyną do mediów, ze strony państwowych przedsiębiorstw?

Przy takich pytaniach rzecznicy prasowi firm z reguły nabierają wody w usta i każdy to rozumie, bo wiadomo... tajemnica.

Na portalu wpolityce.pl pojawił się dzisiaj artykuł pt.

„Od początku roku 2000 do przejęcia kierownictwa przez Daniela Obajtka właściciele TVN i pism Michnika pozyskali z Orlenu ogromne sumy. SPRAWDŹ”

Jasne, że sprawdziłem i teraz już wiem, dlaczego takie informacje są tajne, łamane przez poufne.

Z artykułu wynika, że (na przestrzeni lat 2000 – 2016) ORLEN zasilił AGORĘ kwotą ok. 52 milionów złotych, zaś kasę ITI kwotą ok. 81 milionów złotych.

Portal podał rozpiskę kwot na poszczególne lata i muszę przyznać, że to też dość ciekawe informacje... takie, które zmuszają do zadawania pytań.

Świat wokół nas szaleje i zachowanie ludzi staje się coraz bardziej nieprzewidywalne. Trudniej zrozumieć nawet wydawałoby się bliskiego sobie człowieka. Dobrze znane słowa, czy nawet zwykłe ludzkie gesty - nabierają zupełnie nowych znaczeń. Rozmowę zastępują przesyłane sobie maile i SMS-y. Często nawet siedzący obok siebie ludzie nie patrzą sobie w oczy, tylko komunikują się za pomocą smartfonów. Coraz mniej ludzi pozdrawia się na ulicy, w autobusie, czy sklepie... bo przecież mają założone maseczki, więc w razie czego można się za nie schować.

Tradycyjna poczta dociera raz na dwa tygodnie, a ta elektroniczna... W niej pełno spamu, a wśród niechcianych wiadomości informacja od „dostarczyciela spamu” - w jaki sposób można się od otrzymywania tegoż spamu uwolnić.

Rafał Trzaskowski ma podobno 170 cm wzrostu - taka informacja pojawiła się ostatnio w mediach, jako odpowiedź na naśmiewanie się z niskiego wzrostu Jarosława Kaczyńskiego (168 cm) i chamskie wyzwiska (pod adresem Prezesa PiS-u) związane z jego wzrostem.

Uważam, że wzrost... wysoki, czy niski (sam mam niewiele więcej wzrostu niż Trzaskowski i nie noszę butów na koturnach) to żaden powód do chwały, bo przecież można być wysokim - (jak nie przymierzając mecenas Roman) i zachowywać się właśnie tak, jak Giertych.

Jeśli ktoś ma z tego powodu kompleksy, to mi go zwyczajnie żal i nie byłoby tego tekstu, gdybym przypadkowo nie wszedł na profil Rafała Trzaskowskiego (na TT), który pochwalił się filmikiem z podróży po kraju. Wygląda to z grubsza tak:

 Myślę, że to świadczy o szalonych kompleksach kandydata Platformy na urząd Prezydenta RP, a może i o czymś więcej.

Sam filmik, to jest coś tak głupiego, że chyba odbije się mocno na jego wyniku wyborczym i wcale się nie dziwię, że internet pęka ze śmiechu. Tak bywa, gdy próżność zasłania człowiekowi oczy, a ego zbyt mocno uciska mózg, ale wcale bym, się nie zdziwił, gdyby pomysł samego filmiku zmaterializował się w głowie Kierwińskiego, czy Tomczyka.

Nie wiem kto i ile wziął za scenariusz, ale myślę, że to jest tak słabe, jak sama Platforma.

A można było zrobić coś na poziomie - z przytupem, rozmachem i dużo taniej. Na przykład coś takiego:

Kilka dni temu na fejsbukowym profilu pana profesora Stefana Niesiołowskiego pojawił się taki tekst (zrzut z ekranu):

Przyznaję, iż ciężko jest skomentować coś tak absurdalnego, zwłaszcza, że miałem (jak widać nieuzasadnioną) nadzieję, że tragifarsa o bohaterze, który zszedł na psy - skończyła się jakiś czas temu klapą... kurtyna opadła i lepiej o sprawie zapomnieć.

Stefan Niesiołowski, to moim zdaniem przypadek kliniczny – pogubionego opozycjonisty, aroganckiego polityka i człowieka, który w kiepskim stylu zmarnował swoje życie.

Już, jako opozycjonista - budził w ludziach mieszane uczucia, a i dla mnie też był wtedy osobą niejednoznaczną.

Gdy (jako poseł) używał w przestrzeni publicznej knajackiego języka (wobec nielubianych przez siebie dziennikarzy i znienawidzonych oponentów politycznych) zacząłem w nim dostrzegać chamskiego polityka o mentalności podwórkowego żula.

Słysząc o szczawiu i mirabelkach - próbowałem go zrozumieć i nawet było mi go trochę żal.

 Jak to leciało?... Jeśli dobrze pamiętam, to jakoś tak:

„Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu!”

To wprawdzie cytat z biblii, ale chyba wszyscy zgodzimy się co do tego, że na kłamstwa nie powinno być miejsca w przestrzeni publicznej. Nie powinno być miejsca na nie szczególnie w mediach, a od polityków powinniśmy przede wszystkim wymagać prawdy... bo cóż jest warta telewizja, gazeta, czy nawet najmniejszy portal internetowy – jeśli nie broni prawdy, albo rozgłasza nieprawdziwe informacje.

A jaka jest wartość polityka, który okłamuje nawet swoich wyborców?