Nasza twórczość

Literatura - nasza twórczość

Na początek muszę was nieco rozczarować, a przynajmniej niektórych. Jeśli ktoś chwali się tym, że zaczytuje się w twórczości na przykład Joyce'a lub Gombrowicza... niestety mamy poziom zdecydowanie niższy i zbyt krótkie ręce, by nasze publikacje ustawiać na aż tak wysokich półkach.

Jeśli ktoś lubuje się w Pilchu, Pilipiuku, Masłowskiej... też raczej nie znajdzie tu wiele dla siebie. Nasze publikacje ustawiamy raczej po przeciwnej stronie półki.

Nie piszemy też pod dyktat środowisk LGBT, w naszych publikacjach staramy się nie epatować seksem i nie używać słów uznawanych powszechnie za wulgarne. Jeśli ktoś gustuje akurat w takiej „literaturze”, to też było nam miło.

Uf... Chyba zrobiło się nieco luźniej. Jeśli jeszcze ktoś się stąd nie ewakuował, to dobrze, bo wygląda na to, że nasza publicystyka jest właśnie dla niego.

Jeśli lubicie zapomnieć o problemach i poczytać sobie zmyślone historie - ciekawe, wzruszające, pobudzające do myślenia, a momentami zmuszające do śmiechu, to chyba trafiliście we właściwe miejsce.

Czytajcie więc oraz spokojnie komentujcie. I niczym się nie przejmujcie – jeśli wasz komentarz nam się nie spodoba, to go po prostu nie opublikujemy.

To oczywiście taki mały żarcik.

Nie publikujemy tylko tych komentarzy, które naszym zdaniem naruszają zasady kultury i dobrego obyczaju.

Niektórzy mają łatwiej. Papierosy, alkohol, czy narkotyki można przecież znienawidzić, a z nałogiem, którego się nienawidzi, łatwiej jest walczyć.

Ja niestety nie mam aż takiego szczęścia w nieszczęściu, bo uzależniłem się od słodyczy, a mówiąc dokładniej – uwielbiam „krówki”. To jakby miłość od pierwszego zjedzenia, bo przepadam za nimi od momentu skosztowania tej pierwszej, czyli od czasów prawie już zamierzchłych. I co dziwne, w ciągu swojego dość długiego życia udało mi się zapomnieć już o tylu różnych rzeczach, a o „krówkach” jakoś nie potrafię.

Dlatego, mimo podwyższonego poziomu cukru, zdarza mi się jeszcze dość często po nie sięgać - choć muszę się przyznać, że kiedy żona mnie na tym przyłapie, to radość z ich smakowania jakby nieco przygasa. No cóż – miłość i uzależnienie nie idą w parze, chyba, że jest to uzależnienie od kochanej osoby, albo np. miłość do krówek.

Na dodatek słodycze, to taki rodzaj uzależnienia, z którym człowiek zazwyczaj musi radzić sobie sam. Słyszeliście może o jakimś klubie anonimowych zjadaczy „krówek”?

No właśnie!

W roku 2018 napływ do Europy islamskich imigrantów zwanych powszechnie uchodźcami został wreszcie powstrzymany. Jakiś bloger wpadł na pomysł, jak to przeprowadzić, podchwyciły to niechętne emigrantom media, a postawieni przez społeczeństwo pod ścianą włodarze Unii Europejskiej nie mieli innego wyjścia, jak tylko ogłosić, że to ich autorski pomysł i przystąpić do jego realizacji.

Wysocy urzędnicy w Brukseli niezwłocznie ogłosili przetarg na opracowanie założeń oraz planu działań w związku z realizacją pomysłu, który wygrało niemiecko-szwajcarskie konsorcjum pod nazwą Axel-Bajer z siedzibą w Luksemburgu. Zaraz po otrzymaniu gotowego planu działań szef Komisji Europejskiej przystąpił do realizacji pierwszego punktu mapy drogowej przedsięwzięcia ogłaszając pierwszy sukces na drodze do powstrzymania kryzysu imigracyjnego i przydzielając sobie oraz swoim najbliższym współpracownikom wysokie nagrody pieniężne.

Dzisiaj przedstawiamy najnowsze opowiadanie Jana Mazura. Warto przeczytać, bo czegoś takiego... ba nawet czegoś zbliżonego do tekstu autora chyba jeszcze nie czytaliście. To jest tak inne, że nie wiedzieliśmy nawet do jakiego gatunku to opowiadanie zaklasyfikować.

A, jeśli czegoś nie wiemy, to pytamy autora. Odpowiedział nam tak:

„- Jaki to jest gatunek? Hmm! Zupełnie się nad tym nie zastanawiałem... na pewno jest to zupełnie inna opowieść, niż moje dotychczasowe. Zastanawiałem się, nad tematem nowego opowiadania i tak zakręciło mi się od tych wszystkich myśli w głowie, że aż musiałem usiąść. Okazało się, że akurat usiadłem przy komputerze. Zacząłem klepać w przyciski klawiatury... i tak właściwie samo się to napisało. Szkoda mi było coś tak zakręconego wyrzucić do kosza, a poza tym miałem z tym wytworem mojej pracy jeszcze inny problem...

Segregujecie odpadki? No właśnie! Jak można zgodnie z ustawą wyrzucić coś, jeśli się nie ma pewności, co to jest? Wtedy przyszło mi do głowy, że najlepiej to komuś podarować i problem z głowy.”

No cóż, nie będziemy przed wami ukrywać, że to właśnie my zostaliśmy Obdarowani, ale uważamy, że nie musimy płacić od takiej darowizny podatku, bo... jak określić wartość czegoś, jeśli nie wiadomo, czym to jest.

Życzymy ciekawych wrażeń i zapraszamy do lektury, a gdyby ktoś wpadł na pomysł, jaki to gatunek, to podzielcie się z nami waszym odkryciem.

Zbliża się koniec roku, a z nim „Sylwester” i karnawał. Zabawy, muzyka, sztuczne ognie i inne świetliste fajerwerki – to dla wielu czas przeżywania radości i otwartości na otaczającą nas magię świata, którą na co dzień tak trudno nam dostrzec.

Powiedzcie sami, czy wierzycie np. w to, że smoki naprawdę istnieją? Nie w zmyślonych opowiadaniach, czy w pięknych baśniach z dzieciństwa, ale w realnej rzeczywistości?

Mamy tu na myśli żywe, fascynujące, magiczne istoty, które żyją obok nas i które można spotkać choćby w winiarni, barze mlecznym lub na przystanku autobusowym. Podobno są tacy, co w istnienie takich stworów wierzą, a nawet twierdzą, że je kiedyś oglądali na własne oczy.

My oczywiście w takie bajki nie wierzymy, ale... no cóż – jak każdy - możemy się przecież mylić. Wszak tyle jest podobno rzeczy na ziemi, które nie śniły się nawet filozofom.

Żeby nikt sobie nawet nie pomyślał, że nie dajemy prawa głosu tym, co mają inne poglądy na życie, niż my – prezentujemy dzisiaj opowiadanie Jana Mazura pt. „Spotkałem smoka”.

Zapraszamy serdecznie do czytania.

 Król Smoków to przezabawne opowiadanie Marka Ł. J. Mazura - pełne aktualnych odniesień do sposobu sprawowania władzy i prowadzenia polityki we współczesnym świecie. To w zasadzie baśń napisana bardziej dla dorosłych niż dla dzieci, ale co szkodzi później im ją po swojemu opowiedzieć. Znajdziecie więc w niej smoki i cynicznego oraz rządnego władzy króla. Nie zabraknie też pięknej dziewczyny i dzielnego, skłonnego do poświęceń rycerza. Ciekawa i barwna, pełna niespodziewanych zwrotów sytuacji akcja, jak to zwykle bywa w baśniach, gdy dobro walczy ze złem. Całość sprawia, że wprost trudno oderwać się od ekranu komputera. Ale zabierając się za czytanie niczym w zasadzie nie ryzykujecie. Śmierć z głodu, czy pragnienia wam nie grozi, bo opowiadanie nie jest długie. Jednak czytania tej opowieści, np. przy przygotowywaniu posiłku stanowczo nie polecamy. Przypalone mięso, to zdecydowanie nie jest dobry pomysł na obiad.

Opowiadanie to było już publikowane na portalu „Nowa fantastyka”, ale uważamy, że warto, by mogli je przeczytać nie tylko miłośnicy fantastyki.

P.S.: Oczywiście każdy ma prawo przeczytać to dzieło, ale żeby zarejestrowani użytkownicy mogli się poczuć trochę lepszymi od gości, dajemy im możliwość ściągnięcia opowiadania w formacie pdf tutaj.

Dajmonion, to starożytne bóstwo, czy może raczej duch, który, mówiąc najoględniej, odzywa się w głowie człowieka i odradza mu pewne działania, które ten zamyśla podjąć. Istota, która człowiekowi nie doradzi, jak postąpić, ale zakazuje mu wypowiadania pewnych słów, czy wykonywania pewnych czynności - stała się przyczynkiem do napisania powieści przez współpracujących z nami autorów Jana Mazura i Marka Ł. J. Mazura.

„Dajmonion” to powieść sensacyjna zawierająca elementy SF. Tu wartka akcja przeplata się z filozoficznymi przemyśleniami na temat wolnej ludzkiej woli oraz stosunku człowieka do religii i Boga w uważającym się za nowoczesny świecie, który zdobycze nauki i techniki cynicznie wykorzystuje do panowania nad ludźmi.

To fascynująca opowieść o zniewoleniu umysłów całych narodów i pojedynczych ludzi. O ubezwłasnowolnieniu społeczeństw poprzez szeroko stosowane manipulacje medialne i nie dający się ominąć system zakazów. Wizja porządku społecznego, jaki może czekać ludzkość już w niedalekiej przyszłości.

Strefa Opieki to grupa państw, w których wszystkim obywatelom wszczepiono chipy, uniemożliwiające im działanie niezgodne z prawem. Jim Szklorz, samotny, oddany swojej firmie człowiek pracuje dla korporacji Kruczynskiego i profesora Yoshidy, gdzie stworzono system Opiekun. Przypadek sprawia, że Jim zostaje wciągnięty w wir zdarzeń, które wywracają do góry nogami jego dotychczasowe, uporządkowane życie. Okazuje się, że w świecie, w którym zabijanie jest teoretycznie niemożliwe – będzie musiał walczyć o swoje życie.

Gorąco polecamy naszym czytelnikom tę pozycję, zwłaszcza że tylko do końca września można ją tutaj (w formie e-booka) nabyć za darmo.

„Białowąsy” to wzruszająca, choć całkowicie zmyślona opowieść o ludzkich losach. Zaciekawia, straszy, bawi i skłania do przemyśleń. Zawiera elementy baśni, horroru, groteski i przygody. Znajdziecie w niej walkę dobra ze złem, ludzkie tragedie, oraz rozpacz i żal, które prawdziwa miłość potrafi przemienić w radość i szczęście. Poznacie bohaterów złych do szpiku kości oraz dobrych - takich, jakimi potrafią być tylko ludzie w chwilach, kiedy zapominają o sobie i myślą o innych. Przeczytacie, jak bardzo potrafią się plątać i krzyżować ze sobą ścieżki po których przychodzi im kroczyć. Niektórzy nazywają to zrządzeniem losu, inni twierdzą, że tak nam jest pisane. Jeszcze inni sądzą, że każdy czyn, każde słowo i każda myśl ma wpływ na bieg świata i żyjących w nim ludzi.

Ja myślę, że tak realizuje się po prostu obmyślony dla każdego z nas przez Boga scenariusz. A nam, albo uda się wczuć w napisaną dla nas rolę i podjąć próbę postępowania zgodnie z Bożą wolą, albo będziemy zmierzać ku zagładzie.

Książka dostępna tutaj.

Wiem, co sobie myślicie. "Wybraniec? Poważnie? Przecież motyw z wybrańcem, co to ma uratować kraj/świat/wszechświat (niepotrzebne skreślić) był przewałkowany w fantastyce już tysiące razy! Co nowego można jeszcze dodać w tym temacie?" Cóż, zapewniam, że nawet ograne motywy da się przedstawić w świeży sposób. W tejże książce zatem wybraniec nie jest najważniejszym bohaterem. A może jest, ale w inny sposób niż zazwyczaj. Znajduje się w centrum wszystkich wydarzeń, ale książka skupia się bardziej na innych postaciach. Jest tu naprawdę wielu bohaterów, z których każdy musi zająć jakieś stanowisko wobec wybrańca. Ocenić czy bardziej opłaca się go chronić czy wyeliminować. I to właśnie o tych postaciach i o tym, jak fakt istnienia wybrańca wpływa na ich życie i decyzje, opowiada ta książka.

Zobacz recenzje na lubimyczytac.pl!

Kolejna książka Marka Ł. J. Mazura, autora wydanego w 2014 roku "Wybrańca".

Anir, pisarz powieści heroicznych, uważany jest powszechnie (również przez siebie samego) za niekwestionowany autorytet w sprawach bohaterskich czynów i niebezpiecznych misji. Do tej pory życie nie zmusiło go jednak do sprawdzenia całej tej wiedzy w praktyce.

Lecz gdy w drodze na spotkanie z czytelnikami zostanie napadnięty przez orków, a chwilę potem trafi do niewoli u elfów, rozpocznie się największa (a właściwie jedyna) przygoda jego życia. Będzie musiał wyruszyć na niebezpieczną wyprawę, której celem będzie (a jakżeby inaczej!) ocalenie świata. Odkryje, że stawienie czoła trudom takiej misji nie jest wcale tak łatwe, jak do tej pory mu się wydawało, zwłaszcza, że towarzysząca mu drużyna, która powinna go wspierać, również w większej części nie ma doświadczenia w tych sprawach. Świat, którego losy spoczywają w rękach takiej ekipy, nie będzie miał lekko...

Ściągnij książkę