Inne

 Jeśli człowiek chce się na szybko zorientować, jaka jest kondycja współczesnego malarstwa w Polsce, to chyba nie ma prostszego sposobu niż zerknięcie na nowe obrazy przeznaczone do sprzedaży przez domy aukcyjne.

30 lipca br. DESA Unicum organizuje aukcję prac (głównie obrazów) pod nazwą „Młoda sztuka”, więc z ciekawości zajrzałem do katalogu z aukcji i pooglądałem sobie wystawione do sprzedaży dzieła.

Nie wiem, czy to dlatego, że się starzeję, czy może akurat biomet był korzystny... ale generalnie wstrząsu nie było - raczej uczucie delikatnej satysfakcji, że istnieją jeszcze w naszym kraju artyści tworzący obrazy, które mogą się podobać zwyczajnym ludziom. Ot chociażby takie, jak te zamieszczone poniżej (na podstawie przywołanego katalogu):

 

 Sami przyznacie, że mimo inspiracji zaczerpniętej bezpośrednio z przyrody, to jednak jest to takie malarstwo, które mogą spokojnie podziwiać nawet ci miłośnicy sztuki, którzy dostają wysypki np. na widok namalowanego jelenia.

Nie macie pojęcia, jak bardzo promowanie sztuki przez renomowany dom aukcyjny potrafi artystę amatora ośmielić. W zeszłym roku postanowiłem sobie też namalować pawia (na drzewie), stąd wiem, że to nie jest łatwa sprawa. Potem przyszło mi do głowy, że może lepszy byłby gołąb w locie lub na dachu. W końcu skończyło się na zwykłym wróblu...

Wiedziałem, że weźmiecie to za zwykły żart, ale się nie gniewam... i jako dowód załączam poniżej wspomnianego wróbla:

 Ci którzy wolą sztukę abstrakcyjną, też mają na czym zawiesić oko, bo w katalogu z aukcji są i takie propozycje:

 

 Oczywiście, zdecydowana większość z prezentowanych obrazów trzyma poziom średni, tzn. niespecjalnie odbiegający od typowych obrazów sztuki nowoczesnej. Przykłady tego typu sztuki zamieściłem poniżej bez podawania ich autorów (kto ciekaw, bez problemu sobie ich wynajdzie na stronie wspomnianego domu aukcyjnego):

 Co do samych artystów, to może jeszcze nie należą oni do tych uznanych za mistrzów, ale (przynajmniej niektórzy z nich) są już w społeczności artystów dość rozpoznawalni. W większości to adepci (nierzadko renomowanych) uczelni artystycznych wystawiający swoje dzieła na wielu wystawach w kraju i za granicą. Proponuję więc po tej informacji jeszcze raz zerknąć na wcześniejsze obrazy i przyjrzeć się kolejnym przykładom ich twórczości:

 

 Te dwa przykłady prac zamieściłem specjalnie dla tych odbiorców sztuki, którzy lubią oglądać (na namalowanych obrazach) zwyczajnych ludzi. 

Tak sobie myślę, że nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o dwóch płótnach, które mnie mocno rozbawiły, choć nie wiem, czy akurat taki był zamysł ich twórców. Co dziwne - wspomniane płótna mają podobną cenę wywoławczą, jak prawie wszystkie pozostałe (1000 zł).

Wyglądają one tak:

 Te dzieła sztuki pozostawię bez komentarza, bo myślę sobie, że czasem naprawdę szkoda słów.

I na koniec, jeszcze jedna ciekawa praca, która prezentuje się tak:

 Pozwoliłem sobie o niej wspomnieć, bo stosowanie swoistej symetrii na obrazie wywołuje czasem zaskakujące efekty. Gdy jakiś czas temu spróbowałem takiej zabawy - otrzymany efekt był zupełnie niespodziewany. W końcu obraz nazwałem „Wielki Mogoł” i możecie go zobaczyć poniżej:

 PS. Obraz rozpoczynający niniejszy tekst nazwałem „Fantazja na błękicie”

You have no rights to post comments