Inne

 Z cyklu - spotkania Joanny Scheuring-Wielgus ze swoimi sympatyczkami (z przymrużeniem oka).

 

Witam was nowoczesne baby w ten smutny czas żałoby. To naprawdę wy? – pytam, bo przez te maseczki wyglądacie jakoś zupełnie inaczej... choć może to też dlatego, że tyle czasu minęło od naszego ostatniego spotkania. Poznajecie mnie jeszcze? Widzę, że przyniosłyście materiały wyborcze z moim nazwiskiem... nie wiem co powiedzieć... no popłakałabym się ze wzruszenia, ale nie wolno mi, bo dzisiaj umalowałam oczy, a po was mam jeszcze szkolenie z zasad bezpieczeństwa w ruchach ulicznych...

Tak, wiem kochana, ja też tęskniłam, ale chyba rozumiesz, że poważna osoba publiczna, posłanka czy działaczka społeczna - nie jest panią swojego czasu, a ja jestem właściwie każdą z nich, więc czasu jakby brakuje mi potrójnie...

Nie, to nieprawda... odkąd pamiętam zawsze nakładam maseczkę - dyskretną, dlatego jej nie widać. Naprawdę, to nie PiS wymyślił kobiece maseczki... no tak, tu masz rację. Te uprzykrzające nam życie, to tak i powiem wam w zaufaniu, że już nie musiałybyście ich nosić, gdyby wieś nie zagłosowała na Dudę. A tak wszystkie nasze najlepsze pomysły zdały się psu na budkę.

Nie, nie masz racji. Powiedziałam to, co chciałem powiedzieć... no zastanów się. Na „budę” byłoby wtedy, gdyby chodziło mi o dużego psa, ale tego musiałam z wielkim żalem oddać do schroniska. Teraz myślę o małym psie, więc rozumiesz, że powinno być tak, jak powiedziałam...

Wiem, że to nie wasza wina... a właśnie. Głosowałyście wszystkie na Rafała?...

Oczywiście, że jestem z nim po imieniu... miałam nawet zastąpić go na fotelu prezydenta Warszawy, ale niestety nie wyszło... a szkoda, bo i Warszawa by na tym zyskała i Unia Europejska byłaby z nas zadowolona. Ale ty coś kochanieńka odwracasz wzrok. Ty nie głosowałaś?...

Że jak? Postawiłaś krzyżyk w pierwszej kratce, a twój konkubent dodał w drugiej? To trzeba było to sfotografować i zgłosić. Mielibyśmy podstawy do unieważnienia wyborów. Jak mówiłaś?... Zwyczajny, pisowski cham!... To w takim razie trzeba było jemu też dostawić krzyżyk na jego karcie...

No co ty, głupia jesteś? Dostawiłaś mu w pierwszej kratce?!!!

Przepraszam, że się nieco zdenerwowałam, ale takiej głupoty to nawet ja pojąć nie mogę, chociaż przyznaję, że różne dziwne rzeczy już robiłam, ale to były dobrze przemyślane polityczno-artystyczne prowokacje, które nikomu nie szkodziły, oprócz PiS-u.

No dobra... spokojnie... już możecie wyjść z maseczek, to znaczy ściągnąć je z powrotem na nos.

Słuchajcie! Teraz przejdziemy do meritum...

A ty dlaczego wstałaś?... Kochana, zupełnie mnie nie zrozumiałaś. Meritum, to takie słowo... które mówi, że jeszcze nie wychodzimy, tylko słuchamy, bo będę zapodawać ciekawe wiadomości... Mogę zacząć?

To, że Rafał Trzaskowski jest głównym wygranym tych wyborów, to pewnie już wiecie. Ty nie wiesz?... To co ty czytasz?... bo na pewno nie „Wysokie obcasy”.

Wiem, że obcasy się nosi, ale to miał być taki żart nawiązujący do znanego w całym świecie pisma... Nie czytałaś? To musisz sobie zaprenumerować.

- O co pytałaś?... Oczywiście, że Rafał zostanie prezydentem... tak, nadal Warszawy, ale jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Na razie odwołujemy pisowski rząd i powiem wam, że wszyscy oni pójdą siedzieć...

- No nie, pewnie że zgodnie z prawem. Rozumiecie... przesłuchanie, zarzuty, sąd, wyrok i więzienie... bo karę śmierci w Unii na razie zniesiono.

To nie jest tak, jak mówisz... Działamy bez zwłoki. Ostatnio razem z Kamilą Gasiuk-Pichowicz przesłuchiwałyśmy już Ziobrę. Pouczyłam go oczywiście, że wszystko co powie zostanie użyte przeciwko niemu i uprzedziłam, że pójdzie siedzieć...

A widzisz, słyszałaś nawet coś na ten temat? Mema przyniosłaś? Zupełnie nie spodziewałam się po tobie aż takiej inicjatywy. Pokaż!

 E... myślałam, że to coś bardziej uczącego... Halo! Wszystkie to oglądałyście? Tak?... to znaczy, że już mogę to wyrzucić do kosza.

Słuchajcie! To nieprawda... Ziobro nic takiego nie mówił, choć zgadzam się, że mógł sobie pomyśleć, bo oni wszyscy są bezczelni i aroganccy... No pewnie, że gdzie im do nas...

Co to ja? A wiem, mówiłam o wyborach. Słuchajcie kochane, zostaliśmy kolejny raz oszukane. Tak... przez Dudę i całą machinę rządową. Takiego kłamstwa, takiej pogardy w życiu nie przeżyłam, a powiem wam, że święta nie jestem... to znaczy mogłabym być, ale mi nie zależy.

No właśnie... czy któraś z was dostała pięćset plus? A wyprawkę? To może któraś z was nie płaci podatku dochodowego dla młodych? Same widzicie... A czy któraś dostała odszkodowanie za powódź, albo suszę? Właśnie, a oni w kółko powtarzają, że dają ludziom. To są zwykłe brednie i końbabulacje. Kochana, uwierz mi i nie daj sobie wciskać kitu w kaszę, tak jak te ciemne, pisowskie biomasy. Tak, masz rację kochana, że nie tylko pisowskie, ale z tym, że ciemne to się chyba zgodzisz?

Nie? To wyobraź sobie... tysiące ludzi idą głosować na Bosaka. To jest najprawdziwszy ciemnogród... cywilizowani ludzie przecież chodzą w butach. Wiem, że ci teraz głupio, bo niepotrzebnie ze mną polonizowałaś.

Słucham? Tak, też sobie te wybory inaczej wyobrażałam. Myślałam, że ludzie nam uwierzą, kiedy powiemy jaki Duda jest naprawdę i że to marionetka Kaczyńskiego. Wymyśliłam nawet z Kamilą, że naszym kandydatem powinna być kobieta o dwuczłonowym nazwisku... no nie... gdyby było więcej członów, to od razu wypadło by na Różę von coś tam i coś jeszcze (sorry Różyczko, ale nie mam pamięci do długich nazwisk).

Więc kiedy przewodniczący partii się zgodził, myślałyśmy, że wszystko jest na dobrej drodze, ale niestety padło na Kidawę – Błońską.

 To był szok... aż sobie z Kamilą nawzajem współczułyśmy, bo przecież pomysł był nasz, ale antencja zupełnie inna...

Nie wiesz, co to jest antencja? No taka afirmacja albo bardziej intonacja...

O! Intencja też może być... jak najbardziej...

A potem... same wiecie. Co Małgosia się odezwała, to poparcie spadało jej o parę punktów. Zupełnie inaczej niż mnie... same wiecie, że kiedy ja się odezwę, to popularność mi natychmiast rośnie... ale co się stało, to się stało. Dobrze, że chociaż udało się przesunąć termin wyborów.

Przepraszam, tak się zagadałam, że nie zrozumiałam pytania. Jaki Petru?... To nie mówiłam wam, że Ryszard już nie jest naszym przewodniczącym?

Dobrze, już wyjaśniam. Ryszard Petru się nie sprawdził. Był zbyt miękki, jakiś zagubiony i oderwany od życia, a ten wyjazd z Moniką na Maderę, to już zupełnie go pogrążył... straciłyśmy do niego cierpliwość.

Owszem, nadal jestem nowoczesna i kropkę na twarzy też mam... a chodziło ci o naszą partię? Z nią wszystko jest, jak być powinno, a nawet lepiej. Ostatnio przejęliśmy Platformę Obywatelską, więc w zasadzie wszystkie rządzimy, ale za porażki odpowiada Borys, bo teraz on jest tytularnym przewodniczącym...

A coś ty myślała? - Całą lewicę też niedługo przejmiemy.

Co mówiłaś? Czarzasty? A kto to jest?... A, jakiś człowiek od Biedronia... to nie mogłaś tak od razu. Myślę, że i dla niego znajdzie się u nas miejsce.

Nie, kochane. Wyborców z tego nam nie przybędzie, bo Biedroń wszystkich swoich już przed wyborami oddał Rafałowi... ale wracam do tematu, bo niedługo muszę lecieć.

Małgorzata zupełnie się nie nadawała... nawet na kandydatkę (sorry Małgosiu – wiesz, że cię uwielbiam). Rafał Trzaskowski, to zupełnie co innego... przystojny, uwodzicielski – słowem samiec alfalgbtqitd. Ludzie, jak on potrafi uwodzić, obiecywać, czarować... Jednak nie miał szans, by w pojedynkę przeciwstawić się tej bezdusznej machinie władzy, która opanowała na dodatek prawie wszystkie media. Dudzie nie zaszkodziło nawet oskarżenie o pedofilię, choć pisały o tym niezależne, zagraniczne media. Poleciał sobie do Waszyngtonu – i nic. Podpisał kartę rodziny i też nic, a ile było szumu, gdy kartę podpisał Rafał. 

Oglądacie sport? Nie? Ale wiecie, co to są wyścigi?... No właśnie - takie biegi. Jak Rafał mógł wygrać, jeśli wstawiono go do wyścigu w momencie, gdy wszyscy inni byli już daleko z przodu?

Tak, Rafał ruszył z kopyta, ale po dwóch tygodniach się spocił i ogłosił przez megafon, że ma dość. Tak, masz rację, że fujara (sorry Rafałku – wiesz, że poszłabym z tobą w ogień)...

Co on teraz robi?... chyba uczy się grać, bo mówią, że poszedł do orkiestry Owsiaka...

 Słucham? Hołownia z TVN-u? Tak, miał swoje pięć minut, ale wszystko spieprzył (sorry Szymon – wiesz, że ci kibicowałam). Taka... niby gwiazda (telewizyjna), która pojawiła się i zajaśniała... by przyszli ludzie z darami, a potem wzięła kasę i nagle zgasła.

Rozumiecie kochane jak to jest. Moja kumpela mówiła mi kiedyś tak: - Aśka! Ty masz talent... idź do TVN-u. Gdybym ją posłuchała... i teraz nazbierała połowę tej sumy, jaką chwalił się Szymek, to bym była nie damą (bo tą już jestem od dawna)... i nie prezydentką, ale królową jakąś. I nosiłabym futro z Lisa... gdyby mi choć raz podskoczył (sorry Tomku – wiesz, że jestem twoją fanką).

Oczywiście, z tym Lisem to sobie tylko zażartowałam, bo chciałam sprawdzić waszą czujność... a wy ani nie zaprotestowałyście, ani się nie roześmiałyście. To w takim razie jeszcze jeden test sprawdzający.

Gdyby wybory miały się odbyć jeszcze raz, to na kogo byście zagłosowały?...

Nie, na Gagarina nie możecie, bo to musi być nasz rodak.

Co powiedziałaś? Hermaszewski? A jak to się pisze?

You have no rights to post comments