Inne

 Na „salonie24” trafiłem na reklamę aukcji sztuki współczesnej. Wiecie, że nie mogłem przejść obok takiej informacji obojętnie, więc zaraz zerknąłem na materiały zamieszczone na stronie desa.pl i przyznaję, że to, co tam znalazłem robi na człowieku wrażenie.

Nie, żebym od razu zareagował utratą świadomości (jak ma to w zwyczaju przywykła do komfortu psychicznego klasa wyższa), albo (jak szary, urzeczony sztuką jej miłośnik) spadł z fotela... ale faktycznie - przy kontemplowaniu niektórych przeznaczonych do sprzedaży arcydzieł musiałem fotel coraz bardziej odsuwać od grzejnika. W końcu się poddałem i wyłączyłem grzejnik.

Jakiś czas temu trafiłem na informację o ponoć fascynującej przestrzeni zaaranżowanej w Goczałkowicach. Zachęcony opisem i załączonymi zdjęciami postanowiłem udać się za Pszczynę i sprawdzić, czy ta oaza zieleni i kwiatów (nosząca nazwę ogrodów „Kapias”) jest rzeczywiście warta obejrzenia. Wybrałem się więc do Goczałkowic, i nie żałuję.

Cztery hektary żyznej ziemi obsadzone nieprzebranym mnóstwem kwiatów, traw i różnokolorowych krzewów - podzielono na mniejsze obszary różniące się między sobą stylem założonych na nich ogrodów. Można tam spokojnie spędzić kilka godzin... odpoczywając od miejskiego gwaru i chłonąc całym sobą niesamowite piękno przyrody.

 Z cyklu - spotkania Joanny Scheuring-Wielgus ze swoimi sympatyczkami (z przymrużeniem oka).

 Jeśli człowiek chce się na szybko zorientować, jaka jest kondycja współczesnego malarstwa w Polsce, to chyba nie ma prostszego sposobu niż zerknięcie na nowe obrazy przeznaczone do sprzedaży przez domy aukcyjne.

30 lipca br. DESA Unicum organizuje aukcję prac (głównie obrazów) pod nazwą „Młoda sztuka”, więc z ciekawości zajrzałem do katalogu z aukcji i pooglądałem sobie wystawione do sprzedaży dzieła.

 W kraju panoszy się pandemia, gnębią nas choroby „współistniejące”, a za oknem ciemne chmury i deszcz. W kiepskim nastroju siadłem rankiem do komputera - z nadzieją, że może chociaż w necie znajdę coś, co poprawi mi samopoczucie... i już po kwadransie śmiałem się tak, że trudno mi było posługiwać się myszą, czy poprawnie trafiać palcem w klawiaturę.