Strona główna

 Blisko święta, więc dla poprawy samopoczucia nieco lżej o tym, co dzieje się wokół nas i chcąc, nie chcąc (przynajmniej w jakiejś części) nas dotyka.

Ot choćby w Parlamencie Europejskim, który próbuje ciągle uprzykrzać życie polskiemu rządowi (a przy okazji całej Polsce), byle tylko dogodzić naszej opozycji, która z kolei działa na korzyść Niemców.

A opozycyjni europosłowie i europosłanki zwyczajnie się na nas uwzięli. Na przykład – Sylwia Spurek... jak sznurek wiotka ekoid...olka i anty Polka, która strasznie cierpi, bo inni jedzą mięso, a ona nie. Dlatego chętnie ukarałaby nas za spożywanie karpi na święta i generalnie wszystkich ryb, które (jak uważa) „są jak ludzie”.

 Dobrze, że mamy w Brukseli chociaż jednego, nastawionego pozytywnie do nas polityka, który na poważnie zabrał się za „budowanie mostów”.

 Tak, to niełatwa praca, zwłaszcza, że największa partia opozycyjna (podobno konserwatywno-liberalna) jakby nieco się pogubiła i szuka w polityce nowego miejsca.

 Co ciekawe, Platforma nie potrafi się odnaleźć, mimo słanych (niemal codziennie przez budowniczego mostów) za pośrednictwem Twittera wskazówek... czy nawet wyrazistych podpowiedzi mędrca Europy.

 Z drugiej strony od szefa partii dochodzą zapewnienia, że wszystko jest dobrze i Platforma akurat jest w centrum.

 - Aha! - stwierdził noblista. - Czyli dobrze, że wreszcie mnie chłopaki posłuchały.

Mimo tego, obserwatorzy życia politycznego niespecjalnie wierzą zapewnieniom człowieka - Budki, który nigdy prawdzie się nie kłaniał. Uważają, że jego partia popierając żądania tzw. strajku... tzw. kobiet - z jakichś niejasnych powodów znalazła się na skrajnej lewicy.

Dobrze poinformowani (złośliwcy twierdzą, że to złośliwcy) tłumaczą to faktem, iż tam są spore pieniądze (z zagranicy) do szybkiego zagospodarowania i nie trzeba się specjalnie napracować, by coś z tego uszczknąć. A mostów wręcz nie wypada budować, tylko burzyć - mówiąc, że to mury. Jednak trzeba kolejny raz zmienić przekonania, wyrzec się Boga i stanąć w jednym szeregu z aborcjonistami, antyklerykałami, satanistami, terrorystami, zaprzańcami i wszelkiej maści prowokatorami... czyli generalnie z obcymi najemnikami walczącymi w Polsce o wolność, demokrację i lepszą przyszłość... dla Niemiec i Rosji.

 Oczywiście należy też pokłonić się w pas powabnej Marcie (szefowej „pokojowych” manifestacji lewackich zadymiarzy) i uznać jej przywództwo, bo inaczej każe wyp...rosić. Ostatnio słychać na mieście, że strajk (z powodu znacznego uszczuplenia tzw. frekwencji, i spodziewanego ochłodzenia szeroko rozumianego klimatu) może zmienić formę na głodowy. Chodzą słuchy, że aktualnie wyznacza się ochotników i gromadzi zapasy żywności.

 Media donoszą, że jedna z piekarń zaczęła w tym celu wypiekać wysokokaloryczne opłatki z czerwoną błyskawicą. Podobno ktoś już zakupił sporą ich ilość. Piszą też, że Marta aktualnie niedomaga, ale Marty nic nie złamie...

 Marta jest wieczna i już ma swoje czcicielki i wyznawczynie, które ruszają w umiłowaną Polskę, by szerzyć pracę u podstaw i walczyć z powszechną wszawicą.

 Uważam, że to zdjęcie nie wymaga żadnego komentarza... ono, jako mem broni się samo.

You have no rights to post comments

Dlaczego „obok nurtu”?

Pewnie zastanawiacie się, dlaczego akurat temu miejscu w sieci nadaliśmy taką nazwę. Najprościej byłoby napisać, że to pewien rodzaj sprzeciwu wobec dyktatu aktualnego świata. Bo współczesny świat – w przeważającej części szalony, niemoralny, nieuczciwy i zakłamany - wytworzył nurt w polityce, przekazie medialnym i kulturze, który odpowiada wyłącznie jego potrzebom. Kult władzy, pieniądza, konsumpcji i sukcesu za wszelką cenę. Dla pozbawionych zasad karierowiczów, tych co już „ukradli swój pierwszy milion” oraz wszelkiej maści sprzedajnych wyrobników medialnych, lizusów, celebrytów itp. - to świat, który ma swój urok. Słyszeliście pewnie głosy, że obecny okres, to „najlepsze ćwierćwiecze w historii Polski”.

Niewątpliwie dla tych, którzy się załapali na życiowe „pendolino” to dobry czas. Dla innych niekoniecznie.

Jednak dla przeważającej części społeczeństwa to ciężki kawałek chleba i wykluczenie ze sprawiedliwego podziału wspólnych dóbr. Tak właśnie uważamy, wyznając słuszną zasadę, że każdy ma prawo do kulturalnego wyrażania swojej opinii w dowolnej sprawie. To, co dzieje się w głównym nurcie, nam w wielu aspektach się nie podoba. Dlatego uznaliśmy, że obok można tworzyć inny, bardziej normalny i ludzki świat. Oparty nie na ułomnej i nieczułej materii, ale na tym, co nam gra w sercach. Na tradycji, niezmiennych zasadach, rodzinie oraz grupie sprawdzonych przyjaciół, czyli ludziach żyjących najbliżej nas, którym zależy na tworzeniu wokół miłej, spokojnej atmosfery i budowaniu wspólnego dobra. Tego niestety w głównym nurcie nie znajdziecie.

No cóż – przyznajemy, że nasze zasady nie przystają do tego, co niesie główny nurt, dlatego postanowiliśmy usadowić się z boku. Zresztą, nie ma co ukrywać, że choć w głównym nurcie płynie się szybciej i wygodniej, to jednak łatwiej się utopić.